Zakup roweru elektrycznego

Zakup roweru elektrycznego

Zakup roweru elektrycznego

Zakup roweru elektrycznego, czyli co i za ile kupić.

Co jakiś czas zadajecie pytania, czy ten rower będzie dobry, czy ten silnik lub tamten. Z uwagi na to, że nie jestem handlowcem i nie ma tu treści sponsorowanych, moja odpowiedź przeważnie jest zawsze identyczna: czarny i z promocji!

Internet jest zalany masą farmazoniarzy – z jednej strony handlowców, którzy robią to zawodowo, z drugiej „fachowców” od internetowych komentarzy, którzy jeszcze wczoraj zastanawiali się, czy do jazdy po górach kupić gravela, czy MTB. Zresztą o tym pisałem jakiś czas temu w artykule ’opinie i recenzje”, więc dziś postaram się już tego nie poruszać, chociaż to dosyć istotny aspekt przy zakupie sprzętu.

Wracając do sedna… Na bazie mojego doświadczenia opiszę kilka punktów. Być może komuś uda się wyciągnąć jakieś wnioski i pomoże to przy zakupie roweru elektrycznego.

W pierwszej kolejności warto zadać sobie pytanie, czy zakup roweru elektrycznego w ogóle ma sens. Sezon rowerowy trwa około 5–6 miesięcy. Z naszych statystyk wynika, że średnio ludzie w góry na rowery wybierają się 3–4 razy w roku, a zajawka na jazdę rowerem po górach kończy się po roku, maksymalnie dwóch. Biorąc pod uwagę cenę zakupu i eksploatacji, wypożyczenie roweru może okazać się dużo lepszą opcją. Nie wchodząc w szczegóły: lepiej wydać 200–300 zł i sprawdzić, czy to dla nas, niż kupować sprzęt za 20–30 tys. zł.

Wpadaj na pierwszą sobotę.

Rama

Karbon, aluminium, progresywna, agresywna, niebieska czy zielona – ma być przede wszystkim wygodna! Górska trasa rowerowa to przeważnie dwie, trzy, a czasem i sześć godzin w siodle. Od lat powtarzam z szyderczym uśmiechem zdanie, które przyklejone ma w ofertach chyba każdy z producentów: „Nasze ramy to przemyślane konstrukcje tworzone przez specjalistów z długoletnim stażem!”. Jak patrzę na niektóre ramy i to, jak się na nich jeździ, to utwierdzam się w przekonaniu, że przy projektowaniu ktoś może i myślał, ale nie o tym, o czym powinien.

W e-bike’u nie ma większej różnicy, czy rama jest lekka, czy ciężka, bo finalnie w górę wciągają nas silnik i bateria. Zmiana geometrii, a tym samym pozycji, w każdym rowerze jest dosyć prosta. Wymiana amortyzatora, mostka, kierownicy czy zmiana ustawienia siodełka i cała „przemyślana konstrukcja” leży. Jak już wcześniej pisałem, geometria ramy ma się przekładać na jazdę w komfortowej pozycji. Wystarczy kilka centymetrów lub milimetrów złej pozycji, pracy stawu pod złym kątem i zamiast cieszyć się jazdą, boli tu i tam. Czy producent może w ciemno zrobić idealną ramę dla Was? Handlowiec pewnie powie, że tak.

Osprzęt

Lepszy czy gorszy – w górach wszystko zużywa się dużo szybciej. Czy jest zatem sens dopłacać kilkadziesiąt tysięcy za jakieś dziwne skróty w nazwach? Moim zdaniem nie. Tak czy siak części eksploatacyjne się zużywają i w każdym momencie można je wymienić na inne. Nie przywiązywałbym większej uwagi do tego, jakie w rowerze są opony, na jakim napędzie czy piastach jeździmy, ani od jakiego producenta pochodzi amortyzator bądź damper. Obecnie widać trend producentów, którzy znane marki zastępują tańszymi zamiennikami – działają one tak samo lub bardzo podobnie do tych z logo znanych marek.

No chyba że ktoś rozważa zakup roweru za 40–50 tys. zł – wtedy markowe naklejki świecą po oczach tak samo jak powstawiane złote komponenty. Jeśli chodzi zaś o skok zawieszenia, też nie ma zbytnio dużej różnicy, czy będzie to 120, czy 140 mm. Finalnie prawdopodobieństwo, że nie ustawicie tego zawieszenia poprawnie, jest bardzo wysokie. Ktoś tam coś pokręci powie ,że jest ok.  Warto też wziąć pod uwagę to, że amortyzatory na stalowych sprężynach z 2025 roku mają całkiem inną kulturę pracy od tych z 2006 roku, które większość rowerzystów ma w pamięci. Moim zdaniem nie ma diametralnej różnicy między komorą powietrzną a sprężynową.

https://beskidyrowerem.eu/sklep/

Silnik

Z roku na rok producentów jest coraz więcej, pojawia się coraz więcej aktualizacji i nowości… A w sumie silnik to tylko silnik – ma bezawaryjnie wspomagać odpowiednio do oczekiwań. Cała reszta to marketingowy bełkot, w który nie chciałbym się tu zagłębiać. O ile silnik nie ma wady konstrukcyjnej, większość awarii wynika ze złego użytkowania. Oczywiście silnik, jak i bateria, to główne elementy, nad którymi warto się zastanowić. Jednak z pewnością nie nad marką producenta, a nad tym, co dany silnik oferuje. Silniki podzieliłbym na dwie kategorie:

  • Słabe: w okolicach 50 Nm momentu obrotowego.

  • Mocne: w okolicach 100 Nm momentu obrotowego.

Bateria

Obecne baterie są duże ciężkie i drogie. Duży akumulator może ważyć w okolicach 5 kg. Jednak waga nie powinna być priorytetem przy wyborze roweru elektrycznego, tylko jej pojemność. Jestem przekonany, że z każdym rokiem baterie będą mniejsze, wydajniejsze, lżejsze i jeszcze droższe.

Zasięg i wspomaganie

Czyli to, co najważniejsze przy wyborze roweru elektrycznego. Teoretycznie nie ma się nad czym zastanawiać: kupować rower z jak największą baterią i najmocniejszym silnikiem. Jednak za takim wyborem idą cena, waga oraz wygląd. Mocne silniki są duże, niezgrabne i drogie – identyczna sytuacja jak z bateriami. Kiedy w takim razie warto się zastanowić, czy potrzebujemy mocnego e-bike’a z dużą baterią, czy nie lepiej kupić lekkiego roweru elektrycznego z baterią ok. 400 Wh? Waga i kondycja rowerzysty oraz to, gdzie chcemy jeździć po górach, to klucz przy wyborze!

1. Waga

Zacznijmy od porównania ciężaru przy rowerze z dużą baterią (około 800–900 Wh):

  • Rowerzysta A: 110 kg + plecak 5 kg + rower 25 kg = łącznie 140 kg.

  • Rowerzysta B: 60 kg (bez plecaka) na tym samym rowerze = łącznie 90 kg.

Przy takim samym wkładzie siły w pedałowanie i takim samym ustawieniu wspomagania na przewyższeniu 1300 m UP, Rowerzysta A zużyje 60% baterii, a Rowerzysta B tylko 30%. To, jaką macie wagę, ma ogromne znaczenie w stosunku do tego, ile zrobicie przewyższenia! Różnica wynikająca z samej wagi roweru jest raczej pomijalna, jednak w połączeniu z masą ciała robi kolosalną różnicę.

2. Kondycja

Im więcej dajemy od siebie, tym mniej bierze silnik. Większość rowerów ma na tyle zaawansowane systemy, że pozwalają bardzo precyzyjnie dobrać moc wspomagania na trasie.

  • Rowerzysta A (aktywny): jeździ rowerem po górach i ma formę. Na rowerze z baterią 400 Wh i silnikiem 50 Nm przejedzie 1600, a może i 2000 m UP.

  • Rowerzysta B (początkujący): nie ma pojęcia o jeździe po górach, ale kupuje e-bike’a i rusza na szlaki. Dla przewyższenia 1500 m UP będzie potrzebował baterii minimum 750 Wh, a i to może nie wystarczyć.

Dokładając do tego plecak :), sytuacja może zmienić się diametralnie.

3. Przewyższenie (UP)

Przewyższenie (w skrócie UP) to najbardziej miarodajny wskaźnik zużycia baterii. Przykładowo: ten sam rowerzysta robi dystans 200 km z przewyższeniem 1000 m UP po asfaltowych drogach.  Następnie robi 30km i 1000 m UP na górskich szlakach. W obu przypadkach zużyje tyle sam baterii. Kamienie, korzenie, niska prędkość oraz przede wszystkim podjazdy sprawiają, że bateria traci moc bardzo szybko.

Jaki rower elektryczny kupić ? Czym się kierować ?

Czarny i oczywiście z promocji! Sklepy za 30k wciskają ludziom, którzy je biorą z pocałowaniem ręki, rowery na piastach za 100zł i hamulcach za 120, ale o tym też pisałem w rowerowy to stan umysłu.  Obecnie mamy bumm na E-bike więc ceny są mocno oderwane od rzeczywistości, ale z drugiej strony są też mocne promocje co jakiś czas trafiają się nawet takie koło -70%. Tak że pamiętajcie! Czarny i z promocji 😉

A i jeszcze jedna ważna kwestia. Moc baterii z sezonu na sezon jest coraz mniejsza. Jeżeli ktoś systematycznie będzie jeździł to być może kondycja będzie rosła, ale siła niekoniecznie. Co za tym idzie, z każdym sezonem maksymalne UP będzie malało.

Zakup roweru elektrycznego
Zakup roweru elektrycznego

 

 

 

Zapisz się do newslettera | Polityka Prywatności